-
Media, reklama i marketing w Europie i Azji
W końcu udało się ruszyć z koncepcją, powstającą od dawna. Jak sama nazwa wskazuje, treści zamieszczane tutaj będą mniej lub bardziej powiązane z mediami, marketingkiem i reklamą. Zapraszam wszystkich do czytania, oraz podzielania swoich opinii.
-
Piwo - różnice budowania marki i wizerunku w reklamie
Dziś trochę na temat piwa w reklamie. Piwo jest bez wątpienia jednym z najbardziej cenionych trunków na świecie. Towarzyszem posiłków i długich piątkowych wieczorów ;)
-
Przestrzeń w reklamie ambientowej
Reklama ambientowa to moim zdaniem jedna z najciekawszych form reklamy. Jej początki sięgają końca lat 90', kiedy to po raz pierwszy określenie ambient media znalazło swoje zastosowanie w brytyjskim żargonie dziennikarskim. Niestandardowość działań promocyjnych doczekała się więc własnej terminologii. Jak ma się do tego przestrzeń?
piątek, 11 września 2015
Gadżety reklamowe - po co, na co i dlaczego?
Autor Małgorzata Cieślak at 19:44
24Komentarze
Nie od dziś wiadomo, że reklama dźwignią handlu. Jak doskonale wiemy będąc jej odbiorcami - istnieje wiele dróg, za pomocą których reklamodawcy mogą się z nami komunikować. Jedną z nich są gadżety reklamowe. Ostatnio, coraz mniej popularne aczkolwiek nadal obecne. Czym kuszą i jaką spełniają rolę?
1. Rozpoznawalność
To cel górujący nad wszystkimi potrzebami danej marki. Drogi do budowania rozpoznawalności bywają kręte i trudne. Najlepiej więc robić to w sposób skuteczny i nienachalny. Czyli za pomocą gadżetów reklamowych! Fajny kubek, designerski długopis czy notes o niespotykanym kształcie, mogą sprawić nam wiele frajdy a także zainteresować inne osoby swoją formą i funkcjonalnością.
2. Chęć odwzajemnienia się
Jak pisał Cialdini w Wywieraniu wpływu na ludzi, jedną z metod jest podarowanie komuś czegoś za darmo. Prędzej czy później taka osoba będzie poczuwała się do odwdzięczenia za darowany upominek, czyli zakupienia oferowanej przez nas usługi. I o to właśnie chodzi! Myśląc więc, że dany gadżet jest bezinteresownym gestem jesteśmy w błędzie ;)
3. Skojarzenia
Gdy ów darowany kubek stanie się towarzyszem każdej porannej kawy czy darowany notes będzie gromadził informacje wielkiej wagi, również i marka zyska w naszych oczach dobre skojarzenia! A to również jest dla danej marki istotne - nie ma nic bardziej cennego niż bezwiedne sięganie po nasz produkt na półce sklepowej, tylko dlatego że z jakiegoś powodu wywołuje on u nas pozytywne skojarzenia. No tak, po jakimś czasie przecież zapominamy czy dany kubek był z firmy a, czy z firmy b. Ale dobre skojarzenie pozostaje.
Teraz już mniej więcej wiemy, po co projektowane są gadżety reklamowe. Poniżej kilka przykładów, które kuszą i zadziwiają, a co za tym idzie - również budują moc pozytywnych emocji ;)
Źródło: http://img3.oferia.pl/5fc66d2cffc409f1372112356f9efe66_1000_1000_0_1.jpg
Źródło: http://lipstick-design.pl/sites/default/files/styles/large/public/pacynki6.jpg?itok=9c6GhN3D
Źródło: http://panoramafirm.pl/images/2/6/012392726.jpg
Źródło: http://siedemzyczen.pl/uploads/images/czysciki-do-smartfonow.jpg
piątek, 4 września 2015
5 złotych zasad marketingu
Autor Małgorzata Cieślak at 18:53
16Komentarze
Zapewne wielu z Was codziennie spotyka się z różnymi formami marketingu. Czy to w przypadku kupna samochodu, czy wynajmu mieszkania - wiele sytuacji życiowych zmusza nas do tego, aby poznać marketing zarówno z tej dobrej jak i złej strony. Na podstawie powyższych sytuacji, postanowiliśmy przygotować 5 złotych zasad marketingu - których przestrzeganie gwarantuje przynajmniej to, że druga strona nie będzie miała ochoty po kilku słowach skoczyć nam do gardła...;)
1. Nie kłam.
Wydaje się to niby oczywiste, a jednak... Prosta sytuacja, choćby kupno samochodu. Sprzedawca zapewnia Cię, że wszystko jest jak w najlepszym porządku. Zero dodatkowych opłat, samochód praktycznie w ogóle nie używany. Przecież czekał tylko na Ciebie! Gdy zawozisz auto na przegląd, szybko okazuje się że zostałeś okłamany. W tym aucie nic nie jest tak jak być powinno! I co, poleciłbyś komuś takiego sprzedawcę?
2. Poznaj produkt który sprzedajesz
Gdy sprzedajesz więcej niż jeden, bądź na to przygotowany! Często niestety bywa tak, że gdy dzwonimy w sprawie choćby wynajmu mieszkania, tajemniczy agent pyta o które chodzi, bo on nie wie... Adres i liczba pokoi często nie pomaga. Skoro on nie wie co sprzedaje to jaką ja mam pewność że dostanę to czego potrzebuję?
3. Bądź precyzyjny
Pisząc w ogłoszeniu, że mieszkanie jest 15 minut od centrum najlepiej to doprecyzuj. Dla jednego to będzie pieszo, dla innego samochodem, jeszcze inny pomyśli że chodzi o rower. A, i pisząc 3 pokoje spodziewaj się, że osoba po drugiej stronie będzie chciała zobaczyć 3 pokoje. A nie pokój, przedpokój i salon z aneksem kuchennym! Poza tym, dokładnie precyzując to co chcesz sprzedać bądź zareklamować, odrzucisz tzw. zbędny target. Przyjdą tylko ci naprawdę zainteresowani tym co chcesz sprzedać.
4. Licz się z kosztami
No cóż, żeby osiągnąć jakiś zysk trzeba i ponieść koszty. Jeżeli chcesz dobrej jakości reklamy, nie łudź się że filmik nakręcony słabej jakości kamerą (np. z telefonu), czy plakat przygotowany po najniższej linii oporu (np. w paincie;)) dorówna wysokonakładowej reklamie. I nie wspomagaj się myślami typu : przecież nikt nie zauważy... Otóż, jesteś w błędzie. 90% osób to zauważy i nie będzie widziało powodu w tym, żeby Cię o tym informować.
5. Bądź oryginalny
Nie chodzi tu oczywiście o to, abyś na każdym kroku był zmuszony wymyślić idee mające zaskoczyć cały świat, Przede wszystkim chodzi o to, aby nie powielać cudzych schematów! Dziś internet (a głównie funkcjonująca w nim społeczność), jest niezwykle niebezpieczną i czujną bestią! Co z tego, że inspirowałeś się indyjską czy chińską reklamą. Oni to znajdą. I posądzą Cię o oszustwo i złodziejstwo. Zresztą, prawdopodobieństwo że zrozumiesz kontekst kulturowy i to na czym tak naprawdę polegała idea, może być znikome... (no chyba, że jesteś kulturoznawcą;)). W każdym razie, kopią czyjejś idei wiele nie zyskasz, ale jeżeli będziesz potrafił uczynić z niej inspirację do zupełnie nowej idei, to co innego ;)
piątek, 28 sierpnia 2015
Okładki polskich gazet - czym do nas przemawiają?
Autor Małgorzata Cieślak at 17:53
Brak komentarzy
Czym kierujesz się kupując gazetę? Jej tytułem, zawartością, a może... okładką? To właśnie ta ostatnia skupia na sobie nasz wzrok i jest elementem decydującym o zakupie w wielu przypadkach. To właśnie na pierwszą stronę trafiają wszystkie szokujące nagłówki, budzące sensację ilustracje, czy najświeższe informacje. Krótki i subiektywny przegląd poniżej.
Źródło: http://jedynki.press.pl/2015-09-12/spgw.jpg
Typowa okładka dziennika. Jedna z informacji "góruje nad resztą". Układ blokowy. Jak widać, w tym wydaniu pojawiła się również reklama Lotto w prawym górnym rogu, oraz Dieta dla aktywnych (coraz częstszy widok wszędzie). Jedna informacja jest ważniejsza od innych (ta która zajmuje najwięcej miejsca rzecz jasna), jednak pojawiają się też inne będące również zdaniem wydawcy istotne. Okładki tego typu raczej nie epatują kontrowersyjnymi obrazami. Mają nam dać ogólny pogląd na to, co dzieje się w świecie. Większość z dzienników regionalnych ma na tyle wyrobioną markę, że nie musi "atakować" nas pierwszą stroną. Naszym zdaniem, priorytetem dzienników regionalnych są przede wszystkim - informacje.
Źródło: http://puu.sh/jKoe2/de288fe53f.jpg
Wśród dzienników ogólnopolskich, zdarzają się i takie okładki jak ta powyżej. Jest mocny tytuł i budzące kontrowersje zdjęcie. Są emocje, dużo ogólników (jaki obcy człowiek? Jakiej płci? Ile miał lat? Co komu zrobił? - brak konkretów), no i wszystko to co może poruszać i nakłonić nas do zakupu. Fakt będący lustrzanym odbiciem niemieckiego Bild'a, święci triumfy wśród wielbicieli sensacji. Okładka zamieszczona powyżej, wywołała wiele kontrowersji wśród różnych środowisk. To jednak wcale nie stanowi przeszkody, a wręcz przeciwnie - każdy będzie chciał zobaczyć tę okładkę i dowiedzieć się dlaczego wywołała takie emocje, A wydanie złotówki z groszami, to nie jest jakiś wielki problem...
Źródło: http://miesieczniki.press.pl/2015-08-20/foto_kurier.jpg
Okładki czasopism branżowych, to chyba jedne z najbardziej interesujących, Tutaj już nikt nie szuka sensacji, target jest łatwo sprecyzowany a treść wcale nie musi sprzecznych emocji, żeby ktoś takie czasopismo kupił. Zdecydowanie - jedne z najładniejszych okładek.
Źródło: https://srebrzysta.files.wordpress.com/2013/10/kuchnia_10_2013.jpg
No, zawsze możemy przyjąć, ze to właśnie ta estetyka ma za zadanie nas do kupna zachęcić...;))
Źródło: http://www.swiatobrazu.pl/zdjecie/artykuly/290229/gala-mucha.jpg
No i ten ostatni typ, który zawsze budzi najwięcej komentarzy. Czasopisma plotkarskie. Na pierwszych okładkach wszyscy wyglądają perfekcyjnie! Żadnych zmarszczek mimo wieku 50 lat, żadnych niedoskonałości, ogólnie można by odnieść wrażenie, że wszyscy są tacy idealni (z wyjątkiem nas oczywiście)! Tematy też raczej nie porywają, ale chyba właśnie o to w tych pismach chodzi, O celebrowanie celebrytów.
Jak widać, jest kilka sposobów za pomocą których okładki do nas przemawiają. Jednak ostateczny wybór należy do nas. Mamy w czym wybierać, a najważniejsze jest jednak to, aby nie dać się zwariować ;)
piątek, 21 sierpnia 2015
Janusze reklamy
Autor Małgorzata Cieślak at 13:50
1 Komentarz
Janusz - typowe imię męskie, jedne z najpopularniejszych w Polsce. W dzisiejszej internetowej rzeczywistości doczekało się swojego pejoratywnego znaczenia. Według niektórych definicji funkcjonuje jako określenie określonego typu zachowań uznawanych za obciachowe i fau pas. Większość definicji, opisuje Janusza w ten oto sposób: Typowy, nieurodziwy polski mężczyzna, którego znakiem rozpoznawczym są czerwone policzki(znane także jako żelazka). Osobnik może również wyróżniać się noszeniem skarpetek (białe wskazane) do sandałów. Najczęściej spotykany w rejonach uczelni o profilu technicznym. Czy słusznie, czy nie, głębiej w tę charakterystykę zagłębiać się nie zamierzamy. Dziś zastanowimy się nad pojęciem... Januszów reklamy!
Otóż tak, nawet reklama doczekała się swoich Januszy. Mianem tym, określa się reklamy które z jakichś powodów nas drażnią swym jestestwem, sytuacje w nich przedstawione nijak się mają do stylu życia jakim chcielibyśmy pożądać, a sam pomysł pozostawia wiele do życzenia. Można patrzeć na to też z drugiej strony - ich oryginalność przekracza wszelkie granice, a sam ich widok pozostawia duże pole do popisu dla wyobraźni. Oto nasz subiektywny ranking - TOP 5.
Dla spragnionych więcej Januszowych przykładów, godny polecenia będzie adres https://www.facebook.com/januszereklamy. Gorąco zachęcamy również do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i bardziej uważnego obserwowania tego co nas otacza. Choćby po to, by nie stać się...Januszem ;)
Otóż tak, nawet reklama doczekała się swoich Januszy. Mianem tym, określa się reklamy które z jakichś powodów nas drażnią swym jestestwem, sytuacje w nich przedstawione nijak się mają do stylu życia jakim chcielibyśmy pożądać, a sam pomysł pozostawia wiele do życzenia. Można patrzeć na to też z drugiej strony - ich oryginalność przekracza wszelkie granice, a sam ich widok pozostawia duże pole do popisu dla wyobraźni. Oto nasz subiektywny ranking - TOP 5.
Źródło: https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/v/t1.0-9/10953149_1021313024598792_1287199741092776100_n.jpg?oh=60275f1eb15af6d30a4b4e6d1a7b14cf&oe=56A7D8B
Akurat w tym przypadku nie pomysłodawca zawinił - bardzo fajne jest to, że kościół katolicki próbuje się jakoś odnaleźć w dzisiejszej rzeczywistości. Jest to zadanie nie lada trudne dla instytucji z takimi tradycjami jak kościół, aczkolwiek niezbędne do tego by jakoś przetrwać w obecnej rzeczywistości. Tu zawinił ktoś drugi. Ktoś kto dokleił swoje ogłoszenie do istniejącego billboardu. Czym kierowane było działanie, trudno powiedzieć. Jednak trzeba przyznać że dobór koloru czcionki do napisu powyżej jak najbardziej trafiony!Trudno stwierdzić co i kto wynajmuje, ale górę chyba wzięła tu chęć bycia zauważonym ;)
Źródło: https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xtp1/v/t1.0-9/11742845_1006678569395571_7943322096901637228_n.jpg?oh=c7be818424e5ac8617be6f316acc6385&oe=56657A10
Być może, dla osób nie znających języka angielskiego biczowanie w połączeniu ze SPA to nic dziwnego. Aczkolwiek, gdy znajdziemy konotację z językiem angielskim (bitch=dziwka), hasło nabiera zupełnie innego wydźwięku... I może stać się powodem kpin! Dlatego też warto zwrócić uwagę na to, czy nasze genialne hasło nie zawiera jakiś konotacji z językiem zupełnie obcym. Po to by uniknąć konotacji z Januszowaniem ;)
https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/11665613_992613257468769_2964542299099616915_n.jpg?oh=cecf97a0addea532fe4edd6f4231f14f&oe=566179C0
Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie funkcjonuje coś takiego jak ortografia. Oczywiście, nie bierze się to stąd, że nasz język taki oryginalny i jedyny w swoim rodzaju (chociaż pod niektórymi względami nadal prowadzi;)), ale ze względu na różnicę zapisów pomiędzy poszczególnymi regionami/skrybami itd. Bądź co bądź, nieznajomość zasad polskiej ortografii, maglowanej w każdej podstawówce, świadczy albo o niskiej inteligencji, albo o braku oczytania. W społecznej świadomości, osoba nieznająca podstawowych zasad pisowni jest uznawana po prostu za...głupią. Wiadomo, są wyjątki, ale przy planowaniu reklamy nie pracuje tylko jedna osoba, więc ktoś mógł grzecznie zwrócić uwagę, że coś jest nie tak.... Jeśli to miało nas zachęcić do udania się pod wskazany adres, albo stać się hitem wśród sloganów reklamowych.. No to kiepsko, wyszło Januszowo ;)
Źródło: https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/1962887_989343384462423_8335706141845773859_n.jpg?oh=78dbe63520bb54150cccab7dd45e9d36&oe=565DC545
Nie mam pojęcia w jaki sposób ma to potencjalnego klienta zachęcić. Zupełnie tak, jakby każdy producent nabiału czyhał na nasze życie, a billboard z pielęgniarką miałby potwierdzać i uwiarygadniać obietnicę w nim zawartej Nie, nie, nie i jeszcze raz, nie!
I już na sam koniec zwycięzca plebiscytu.
Źródło: http://artmoves.linuxpl.info/templates/upload/images/bilbordy_galerii/gr-bilbo_obozy-72.jpg
Opcje są dwie: koncentracyjny - 1. dotyczący koncentracji - gromadzenia czegoś w jednym miejscu;
2. obóz koncentracyjny - miejsce więzienia, niewolniczej pracy i zagłady całych grup ludności; obóz śmierci. Słownik języka polskiego, bardzo przydatna rzecz, Sądząc po czarnym kolorze róż, nie ma wątpliwości co do tego za autor wiedział co robił. Taka reklama, w tak konserwatywnym i pamiętliwym społeczeństwie. No, pomysł dobry nie był. Morał? Target to rzecz święta! To do niego kierujesz przekaz i to jego serce masz zdobyć!Dla spragnionych więcej Januszowych przykładów, godny polecenia będzie adres https://www.facebook.com/januszereklamy. Gorąco zachęcamy również do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami i bardziej uważnego obserwowania tego co nas otacza. Choćby po to, by nie stać się...Januszem ;)
piątek, 14 sierpnia 2015
Coś dziwnego - próbować czy nie próbować?
Autor Małgorzata Cieślak at 18:44
Brak komentarzy
W świecie 'kremów z gorczycy" (zwyczajowo zwanych musztardą), nic nie powinno nas już dziwić. Producenci prześcigają się w pomysłowości, tak aby móc przyciągnąć klienta najbardziej wyszukanym rozwiązaniem. Z pewnością zauważyliście wysyp produktów o różnych walorach smakowych - sery z orzechami, czy piwo o smaku red bulla i coli... Dziś przyjrzymy się tym najbardziej wyszukanym. Oczywiście wybór jest subiektywny, a jeżeli mielibyście jakieś propozycje do siebie - piszcie.
Źródło: http://www.ztkruszwica.pl/user_files/aktualnosci/szeszetki.jpg
Olej smakowy - cóż, nie bardzo wiem po co kupować olej smakowy, skoro potrawę można naturalnie przyprawić..
Źródło: http://www.lisner.pl/upload/products/b_5fc38336bb18754112da87bc1dfef9eb.jpg
Paluszki surimi w formie pasty? Dlaczego nie! Pomysł moim zdaniem nei najgorszy, zwłaszcza żemimo iż bardzo lubię paluszki surimi, to na chlebie im bych raczej w formie tradycyjnej nie zjadła...
Źródło: http://www.opinie.senior.pl/zdjecia/Salatki-pasty-kanapkowe-przekaski/Pastella-z-salami-1471-big.jpg
Albo ta z salami - tutaj już ta forma budzi moje wątpliwości...
Źródło: http://www.wedel.pl/img/product/cz_nadz_16.png
Nie wiem niby jak nadziać czekoladę arbuzem, ale muszę przyznać że propozycja dość kusząca...
Również i chipsy potrafią zaskoczyć ;)
Źródło: http://bebzol.com/thumbs/?i=upload//mati/smaki/3509496_000.jpg&nw=580
Tych akurat Chińcykom szczerze zazdroszczę!
Źródło: http://bebzol.com/thumbs/?i=upload//mati/smaki/3509496_001.jpg&nw=580
Tak jak widać, wybór jest naprawdę ogromny. Każdy spragniony nowości znajdzie coś dla siebie. Dodajęrównież odwagi w próbowaniu nowych rzeczy - za takim produktem przecież nie zawsze kryje się marketingowy zysk, być może niestandardowe połączenie dowiedzie Was do smaku oddziałującego najlepiej na Wasze zmysły? ;>
piątek, 7 sierpnia 2015
Gaijin w reklamie
Autor Małgorzata Cieślak at 18:26
Brak komentarzy
Może na
samym początku zacznę od wytłumaczenia, co oznacza słowo Gaijin.
Wyjaśnienie nie jest zbyt obszerne - to pochodzący z języka japońskiego
termin opisujący obcokrajowcja. Gai (poza, z zewnątrz), jin (człowiek) =
człowiek z zewnątrz. Tak jak się pewnie domyślacie, tematyka
dzisiejszego wpisu dotyczyła będzie miejsca obcokrajowców w reklamie
japońśkiej.
W Polsce nie widzi się reklam z udziałem osób o innym kolorze skóry, czy innej narodowości (w każdym razie nie zaznacza się tego jakoś dobitnie - no może z wyjątkiem reklamy ...;). Jeżeli już pojawia się jakiś wątek wielokultorowy w reklamie (np. ostatnia reklama Hitachi wyświetlana w polskich mediach), to jednak za mało by móc stworzyć jakieś głębsze pojęcie na temat tego, jak wyglądają obcokrajowcy w polskich reklamach i jak się tworzy ich wizerunek. Polska i Japonia są do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o homogeniczność (tam również odsetek obcokrajowców w stosunku do całej populacji kraju jest nie duży), a jednak w japońskich reklamach pojawiają się nawiązania do innych kultur czy narodowości. Zatem, jak wygląda profil obcokrajowca w świecie japońskiej reklamy?
Przykład reklamy Soft Banku (powyżej), obrazuje nam gaijina jako osobę przyjazną, będącą wręcz członkiem dość niestandardowej jak na japońskie standardy rodziny (gdzie np. pies jest jej głową;)). Nie wiadomo jednak, czy w ten sposób rzeczywiście próbowano ocieplić nieco wizerunek osoby spoza Japonii czy po prostu zaszokować widownie...
W Polsce nie widzi się reklam z udziałem osób o innym kolorze skóry, czy innej narodowości (w każdym razie nie zaznacza się tego jakoś dobitnie - no może z wyjątkiem reklamy ...;). Jeżeli już pojawia się jakiś wątek wielokultorowy w reklamie (np. ostatnia reklama Hitachi wyświetlana w polskich mediach), to jednak za mało by móc stworzyć jakieś głębsze pojęcie na temat tego, jak wyglądają obcokrajowcy w polskich reklamach i jak się tworzy ich wizerunek. Polska i Japonia są do siebie bardzo podobne jeśli chodzi o homogeniczność (tam również odsetek obcokrajowców w stosunku do całej populacji kraju jest nie duży), a jednak w japońskich reklamach pojawiają się nawiązania do innych kultur czy narodowości. Zatem, jak wygląda profil obcokrajowca w świecie japońskiej reklamy?
Źródło: http://i.ytimg.com/vi/WPXL5slQUmY/hqdefault.jpg
Przykład reklamy Soft Banku (powyżej), obrazuje nam gaijina jako osobę przyjazną, będącą wręcz członkiem dość niestandardowej jak na japońskie standardy rodziny (gdzie np. pies jest jej głową;)). Nie wiadomo jednak, czy w ten sposób rzeczywiście próbowano ocieplić nieco wizerunek osoby spoza Japonii czy po prostu zaszokować widownie...
Źródło: http://www.japanprobe.com/wp-content/uploads/2011/07/umeshu-tastes-better-without-rubber-noses.jpg
Pojawiają się również obrazki takie jak te - gdzie pokazuje się ludzi z Zachodu w otoczeniu dobrze kojarzonych z europejskim światem symboli. Takie otoczenie, znajduje się dość często w przypadku produktów kojarzących się z krajami spoza Japonii (np. Whisky).
Na załączonych obrazkach nie da się uniknąć wrażenia, że mimo wszystko do osób spoza Japonii, w reklamach odnosi się z dystansem. Lądują one również w otoczeniu utartych schematów. To podobnie jak w Polsce. Jak widać, homogeniczność narodu ma bardzo duży wpływ na to jak wyglądają reklamy. Pierwsze skrzypce w japońskich reklamach grają jednak japończycy, aczkolwiek ciężko ocenić jak długo ten trend sie utrzyma...
piątek, 31 lipca 2015
Lody da ochłody?
Autor Małgorzata Cieślak at 17:42
Brak komentarzy
Lody dla ochłody - takie wyrażenie utarło się wręcz w społecznej świadomości. Niekiedy jednak można się zastanawiać, czy rzeczywiście? Czy lody są jedynie przekąską pozwalającą nam na upragnione w upalne dni ochłodzenie, czy z marketingowego punktu widzenia można zobaczyć w nich coś więcej? Ze względu na panujące upały, dziś proponujemy przewagę obrazu nad treścią. O lodach, tych bardziej i tych mniej ekscentrycznych ;)
Liderem w najbardziej ekscentrycznych propozycjach jest oczywiście... Japonia:)
Bądź co bądź, podstawową właściwością lodów pozostaje jednaj ich chłód. Zachęcamy do skorzystania z bogatej oferty jaką proponują nam sklepy. Bez względu na to czym będziecie się kierować w wyborze upragnionego deseru, życzymy smacznego ;)
Liderem w najbardziej ekscentrycznych propozycjach jest oczywiście... Japonia:)
Źródło: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/736x/88/f2/f5/88f2f524e2cb7a8e8ec7d2d2cbe1987b.jpg
Amerykańskie przedsiębiorstwo Häagen-Dazs, zajmuje się produkcją deserów o dość ekscententrycznych walorach smakowych. O ile warzywne wersje deseru jeszcze nie są aż tak szokujące, o tyle przykłady poniżej mogą budzić spore wątpliwości.
Źródło: https://affotd.files.wordpress.com/2014/07/toothpaste-and-orange-juice.jpg
Amerykański rynek również potrafi zaskoczyć jak widać na załączonym obrazku (lody o smaku pasty do zębów?).
Źródło: http://www.toptenz.net/wp-content/uploads/2010/05/meat-ice-cream.png
Wołowina, konina, kurczak...
Bądź co bądź, podstawową właściwością lodów pozostaje jednaj ich chłód. Zachęcamy do skorzystania z bogatej oferty jaką proponują nam sklepy. Bez względu na to czym będziecie się kierować w wyborze upragnionego deseru, życzymy smacznego ;)



























